Błąd ukryty głęboko pod ziemią
Zapadająca się kostka brukowa na podjazdach to powszechny widok na poznańskich osiedlach domków jednorodzinnych, takich jak Szczepankowo czy Podolany. Tworzące się koleiny, w których po deszczu stoi woda, nie są winą samej kostki, lecz błędnie wykonanej podbudowy. W okolicach Poznania często mamy do czynienia z gliniastym, nieprzepuszczalnym gruntem. Jeśli wykonawca zaoszczędził na warstwie drenażowej z łamanego kruszywa i źle ubił zagęszczarką podsypkę, ciężar parkującego samochodu szybko wgniecie bruk w miękką ziemię.
Punktowa naprawa to tylko ostateczność
Jeśli zapadlisko jest niewielkie (np. przy bramie), doświadczony brukarz może przeprowadzić naprawę punktową. Polega ona na rozebraniu zapadniętego fragmentu, dołożeniu odpowiedniego tłucznia, ponownym zagęszczeniu i ułożeniu materiału. Niestety, w 90% przypadków, jeśli podbudowa na całej posesji została wykonana ze złego materiału (np. z zasypki piaskowej), problem zapadania się podjazdu będzie powracał w innych miejscach. Wtedy jedynym skutecznym, choć kosztownym wyjściem, jest całkowity demontaż podjazdu i wykonanie gruntownej wymiany ziemi zgodnie ze sztuką budowlaną.