Efekt kurczaka na głowie zamiast platyny
Miała być chłodna, skandynawska platyna, a wyszła przerażająca żółtko-pomarańczowa jajecznica? To najczęstsza awaria po nałożeniu drogernego rozjaśniacza w domowej łazience. Włosy Polek często posiadają dużo ciepłego pigmentu (tzw. feomelaniny), który pod wpływem słabego oksydantu "zatrzymuje się" na etapie pomarańczy. Panika i nałożenie kolejnej warstwy rozjaśniacza to gwóźdź do trumny dla Twoich włosów – po prostu je spalisz i pokruszysz!
Chłodzące tonery i szampony ratunkowe
Odłóż rozjaśniacz i szybko umów się na wizytę do dobrego kolorysty, np. na poznańskich Naramowicach lub w Centrum. Profesjonalista uratuje sytuację zabiegiem tonowania (kąpieli kolorystycznej). Użyje delikatnej farby bez amoniaku, bogatej w fioletowe i niebieskie pigmenty, które na kole barw skutecznie gaszą i neutralizują żółte oraz miedziane tony. W domu, dla podtrzymania efektu, musisz zainwestować w profesjonalny fioletowy szampon, który zapobiegnie powrotowi niechcianego "efektu kurczaka" po kilku myciach w twardej, poznańskiej wodzie.