Drobny wypadek, który zamienia się w koszmar
Powrót z weekendowych zakupów w poznańskich galeriach handlowych i niefortunne przewrócenie się kartonu z mlekiem w bagażniku lub na tylnej kanapie – brzmi znajomo? Rozlany nabiał to najtrudniejszy przeciwnik w auto detailingu. Mleko błyskawicznie wnika głęboko w gąbkę fotela. Pod wpływem ciepła w kabinie bakterie zaczynają je rozkładać, wytwarzając kwas masłowy, którego zapach przypomina zepsute mięso lub wymiociny. Jazda takim autem staje się niemożliwa.
Neutralizatory zapachu i chemia enzymatyczna
Samo wypranie tapicerki odkurzaczem piorącym nie usunie zapachu, jeśli mleko wsiąkło w grubą gąbkę. Również popularne ozonowanie okaże się nieskuteczne – ozon zadziała na chwilę, ale gdy źródło (gnijące białko) wciąż tkwi w fotelu, zapach wróci następnego dnia. Skuteczna procedura wymaga wstrzyknięcia głęboko w fotel specjalnej chemii enzymatycznej, która dosłownie "zjada" bakterie gnilne. Czasami konieczny jest demontaż fotela i wymiana gąbki tapicerskiej na nową.