Auto ściąga i nie ma siły jechać
Jedziesz ulicą Grunwaldzką lub Niestachowską, a Twoje auto nagle staje się ociężałe, jakbyś ciągnął za sobą przyczepę? Zatrzymujesz się pod galerią handlową, a z jednego z kół bucha ogromne ciepło i śmierdzi spaloną gumą lub okładziną? To klasyczna awaria zapieczonego zacisku hamulcowego. Tłoczek lub prowadnice (tzw. jarzma) skorodowały od zimowej soli i zablokowały się, przez co klocek hamulcowy cały czas z ogromną siłą trze o tarczę, nawet gdy nie dotykasz pedału hamulca.
Regeneracja zacisków to podstawa bezpieczeństwa
Jazda z zablokowanym hamulcem doprowadzi do zagotowania płynu hamulcowego (całkowita utrata hamulców!), spalenia tarczy, a nawet zapalenia się opony od ekstremalnej temperatury. Mechanik musi natychmiast zdemontować koło. Zamiast wymieniać cały zacisk na nowy, często wystarczy jego gruntowna regeneracja – rozebranie mechanizmu, wyczyszczenie z rdzy, nałożenie specjalnego smaru ceramicznego oraz wymiana gumowych uszczelek (reperaturek). Oczywiście spalony klocek i fioletowa z przegrzania tarcza również będą wymagały natychmiastowej wymiany na nowej osi.